Tańczące spódniczki, boczny trok, omułki i cudne październikowe światła w Mikkelvik.

Wielu kolegów wędkarzy uśmiechało się znacząco, kiedy w maju wspomniałem, że jedziemy na pocz. października do Arktyki. Nie wiedzieli, że przed nami jeszcze listopadowy wypad na safari z wielorybami.
- A co z pogodą? Pytali!
- Nie wiem, odpowiadałem!
Pogoda to jedyny czynnik, na który nie mamy wpływu w Norwegii, nie tylko jesienią. Oczywiście, w październiku jest chłodniej niż latem. Dzień jest krótszy. Bardziej prawdopodobne jest nagłe pogorszenie pogody.
Po wyprawie, która trwała od 4 do 11 października, mogę stwierdzić, że ryby w październiku biorą doskonale, jest ich mnóstwo i są coraz bliżej fiordu. To już trzecia z kolejnych wypraw, kiedy mieliśmy cudną pogodę z umiarkowanym wiatrem. Każdego dnia mogliśmy wychodzić na otwarte morze. Warto pojechać jesienią na ryby do Norwegii. Nie ma jednak gwarancji, że pogoda dopisze.
Trwają aktualnie intensywne przygotowania do listopadowej wyprawy, więc ta relacja będzie krótka.

Po kilku samolotowych wyprawach, pakowanie bagaży mamy już opanowane. Niczego na wyprawie nam nie brakuje, Prowiant, wędki i przynęty mamy zoptymalizowane wagowo i porządnie zapakowane. W zimie napiszę odrębny artykuł na temat pakowania się na samolot.

5-osobowa, kameralna załoga, leciała z Gdańska do Tromso liniami Norwegian. Po 6 godzinach podróży, z przesiadką w Oslo, wylądowaliśmy w Tromso, by za półtorej godziny rozlokować się w przytulnym apartamencie Mikkelvik Brygge.
Nie zmęczeni podróżą, zmontowaliśmy kilka zestawów wędkarskich, aby następnego dnia po śniadaniu wyjść w morze.
Popłynąłem na doskonale znane mi miejscówki. Koledzy natychmiast zaczęli łowienie. Darek i Piotr, którzy pierwszy raz łowili w Norwegii, co chwilę łowili swoją rekordową rybę.

Darek z dorszem złowionym na majteczkowego miksera megavega.

Osobiście pomagałem kolegom, którzy łowili pierwszy raz. Ponadto testowałem troszkę nowości, które zabrałem na październikową wyprawę. Na foto multiplikator na lewą rękę. Niezwykle lekki (380 g) i o przełożeniu 6:1. Jestem zadowolony z testów.

Zainspirowany poniższym filmem, postanowiłem sprawdzić Clonk Teasera w Norwegii. "Tańcząca spódniczka", jak nazwał go jeden z uczestników wyprawy, może wkrótce poszerzyć arsenał Waszych przynęt. Dostępny w sklepiku megavega.



250-gramowy Clonk Teaser używany na sumy, sprawdził się w morzu. Dorsze a zwłaszcza brosmy bardzo drażnił. Wyglądem i pracą w wodzie przypomina ośmiorniczkę, ulubiony pokarm norweskich drapieżników, zwłaszcza halibuta. Na grot kotwicy zakładałem skrawki fileta małego czarniaka. To bardzo ciekawa przynęta, którą zabieram do Mikkelvik również w listopadzie. Biało-niebieska wędka Boat Master Offshore Jig 2,6 m w tle, z kołowrotkiem Ryobi Arctica 8000 to dobre zestawienie na norweskie łowiska.


Na przypon huprovki zwieńczony Clonk Teaserem, zakładałem kolejną nowość, boczny trok megavega. Tej doskonałej nowince, do błyskawicznego montażu dodatkowej przywieszki lub przynęty na bocznym troku, poświęcę w grudniu odrębny artykuł. Wierzcie mi, to będzie świetny antysplątaniowy patent na skrei w marcu oraz do niezliczonych błyskawicznych kombinacji i modyfikacji z wieloma zestawami i przynętami. 

Pierwszy cudny dzień wyprawy na ocean, Andrzej przypieczętował okazowym dorszem.


W sobotę z rana, był jeden z największych odpływów październikowej wyprawy. Darek i ja wpadliśmy na pomysł zbierania muli. Nie było tych małży zbyt wiele. Do dziś pamiętam uczty ze świeżych muli na Vedze. Spacerując po odsłoniętym nabrzeżu, po cofnięciu się wody na odpływie, natrafiliśmy na duże kolonie wyjątkowo okazałych omułków. Zebraliśmy ich odpowiednią ilość a Darek wieczorem przyrządził pyszne danie.




Co jeszcze udało się złowić?

Andrzej z życiowym dorszem 17 kg

Darek z 8-kg dorszem z oceanicznej górki podwodnej.

Ostatniego dnia wyprawy, przy bardzo spokojnej wodzie na oceanie spróbowaliśmy złowić karmazyny. To samo miejsce co w sierpniu. Też zestawy z samozacinającymi circle hooks. To prawdopodobnie ostatnie karmazyny złowione legalnie o tej porze roku. Od stycznia 2018 wolno będzie łowić te czerwone, smaczne rybki tylko od 1 czerwca do 31 sierpnia.

Niżej kilka zdjęć jak światło październikowe grało w Arktyce.







ŻYCIE BONUSÓW NIE SKĄPI...
Jakby tego było mało, ostatniej nocy zamiast spać przed lotem powrotnym do kraju, taki oto bonus. Ok. godz. 23. zaczęła się feria barw na niebie. Rodząca się kilka razy zorza polarna nie pozwoliła zasnąć nam do 3 nad ranem.


Tymczasem odliczam dni do wylotu na safari z wielorybami. 8 listopada 10-osobowa załoga wylatuje do Tromso. Pierwsze orki wpłynęły już do fiordów. Zaczynają ucztę na śledziach. Mamy nadzieję na bliskie spotkania. Śledźcie nas na facebooku, mam nadzieję na ciekawe zdjęcia. Ryby też będziemy łowić :)....a życie bonusów nie skąpi...


3 komentarze: