Kolorowy zawrót głowy, organizer już gotowy.


Na weekend kilka spraw porządkowych i pomysł. Oczywiście porządek na łodzi zawsze dobrze mieć, zwłaszcza wśród przynęt, których i tak zawsze mamy za mało. Kiedyś Tadzio, ten od Zgredów, wspomniał o sześciopaku. Nie żebyśmy mieli zaraz rzeźbić brzuszki. Chodziło jemu o nosidełko na sześciopak browarów. Browary dobre są, nie powiem. Jednak bardziej o tym myślałem, gdy Tadek wspomniał, że mając przynęty w nosidle na piwko, można łatwo zabrać je z łodzi pod prysznic, w celu spłukania z nich słonej wody. I to był argument aby zacząć poszukiwania. Ot i wymyśliłem nosidło-organizer do przynęt.





Widziałem na festiwalu halibuta w Havoysund zespoły Westin, CWC i inne z wypasionymi "wiadrami" gum wszelkiej maści. Od dziś mam i ja :)


Nosidło musi być mocne i dość sztywne. Przynety morskie na norweskie łowiska są cieżkie. Czasami jest ich dużo i są różnej wielkości. Rozgladałem się i znalazłem!
W markecie budowlanym OBI (ale nie tylko) są nosidła narzędziowe, takie jak na zdjęciach i kosztują zaledwie....9 zł. Były też czarne ale ja lubię kolory. Całe wykonane z tworzywa grubości prawie 3 mm i nośności 12 kg z rękojeścią z aluminium. Okazało się, że dziś podczas próby nosiłem 15 kg i widzę, że organizer wytrzyma jeszcze więcej.


Kilkadziesiat otworków w miejscach jak widzicie i powstał całkiem niezły patent. Otwory w dnie nosidła są największe, aby szybko odpłynęła woda, podczas kąpieli przynęt pod prysznicem.
Poza tym ten organizer daje jeszcze więcej możliwości. Jest prostokątny, dlatego bardziej "ustawny" niż okrągłe wiadro czy misa. Odpowiednio podwiązany na burcie łodzi, nie będzie walał sie po pokładzie. A i bezpieczeństwo zapewnione, gdyż kotwice są zagłębione w otworkach a w przynętach megavega w dodatku "przyklejone" do magnesów w korpusie przynęty. Same plusy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz